Smaczny Wrocław 3-4.06.2017 r. (Europa na widelcu, Pyszna Polska)

Pyszny wrocław

Kilka dni temu wybraliśmy się do Wrocławia. Celem podróży były Targi Pyszna Polska organizowane przez Magdę Gessler, przez przypadek jednak znaleźliśmy się również na festiwalu Europa na widelcu. I od niej zacznijmy.

 

Europa na widelcu

Wrocławski Stary rynek zamienił się w wielki jarmark, przepełniony cudownymi zapachami, smakami z w tle rozbrzmiewającą muzyką. Szczerze się ucieszyłam gdy moim oczom ukazały się te wszystkie międzynarodowe smakołyki. Na poszczególnych stoiskach rożne kraje prezentowały swoje lokalne, znane lub mniej znane dla nas produkty i potrawy. Byłam w siódmym niebie. Niestety jak się później okazało ominął nas pokaz kulinarny Roberta Makłowicza i innych Szefów kuchni, załapaliśmy się natomiast na kurs parzenia kawy prowadzony przez baristę z Etno Cafe. Niby oczywista rzecz, każdego dnia przez nas wykonywana. Ale czy robisz ją dobrze? Warto było tego posłuchać. I pamiętaj drogi czytelniku nigdy nie zalewaj kawy wrzątkiem, pozwól żeby temperatura wody lekko spadła do 88-94 stopni. Oprócz pokazów i krótkich warsztatów na scenie odbywały się również koncerty. Moje serce skradł koncert finałowy, wykonany przez wielokulturową mieszankę, zdolnych ludzi o mocnych głosach, a całości akompaniowała Wrocław Respect Orchestra.

Miałam przyjemność spróbować owocowo-warzywne czekoladki, niestety umknęło mi jaki kraj się nimi szczycił, nie mniej jednak zakochałam się w ich smaku. Połączenie żurawiny z pomarańczą i burakiem oblane mleczną czekoladą- bajka! Na stoisku francuskim nie odmówiłam sobie również spróbowania żabich udek, których nigdy wcześniej nie jadłam. Były pyszne, pachnące czosnkiem, masełkiem i pietruszką. Delikatne w smaku, nieco przypominające krewetki białe mięsko. Z cała pewnością POLECAM!

Wykończeni podróżą i wrażeniami po festiwalu Europa na widelcu udaliśmy się do hotelu, by nabrać siły na kolejny dzień pełen kulinarnych wrażeń.

Targi Pyszna Polska

W niedziele dotarliśmy w końcu do Hali Stulecia, co prawda targi odbywały się już od piątku, niestety nie mogliśmy na nie dotrzeć wcześniej.

Zwiedzanie zaczęliśmy od odwiedzenia stoiska z czarnym czosnkiem. WOW! Największe zaskoczenie mojego kulinarnego życia, coś niesamowitego, pysznego, w ogóle nie czosnkowego. Nieco słodki, nieco suszony, nieco grzybowy wprost doskonały. Jego smak i barwa jest efektem długotrwałego procesu fermentacji i dojrzewania w specjalnej komorze w ściśle określonej temperaturze i wilgotności. Czosnek ten jest niezwykle popularny w Japonii, Korei, Chinach, USA i Hiszpanii. U nas produkowany jest w Paszków Farma w Świebodzicach. Idąc dalej zahaczyliśmy o stoisko z przemiłą i kompetentną Panią od kefirów, kefirów naturalnych Robico - pyszne. Zwiedzaliśmy dalej kolejno mijając wystawki przedstawicieli sprzętów gastronomicznych, porcelany, przypraw, kaw, lokalnych piw, cydrów, lokalnych win, przetworów, konfitur, pieczywa i wędlin. Spróbowałam nieco dziwnego, aczkolwiek dobrego soku z kiszonych buraków, znakomitą kiełbaskę z dzika, sarny i jelenia, doskonałe swojskie chleby i niebanalne w smaku trunki. Pomiędzy stoiskami wystawowymi miał swój pokaz Robert Poliński oraz Beata Śniechowska, a wcześniej także Mikołaj Rey, Robert Sowa, Marcin Piotrowski i wielu innych. Udało nam się zdegustować zupę przygotowana przez Roberta Polińskiego, lekko leśna z wyczuwalną nutą miodu pitnego, rozmarynu i pełna mięsa. Pyszna.

Oprócz przedsiębiorców swoje stanowiska miały też hotele i restauracje, które prezentowały gościom swoje dobra własne np. kucharze z Carskiej raczyli nas wyśmienitym tatarem wołowym przygotowywanym oczywiście na oczach gości. Wystawione były także, trzy restauracje organizatorki zamieszanie Magdy Gessler: Schronisko Smaków, U Fukiera oraz Słodki Słony. Na zewnątrz Hali Stulecia przygotowywane było wymyślone przez organizatorkę Śląskie Niebo. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że potrawa przygotowywana była na ogromnej patelni, opalanej buczyną na 3000 osób. Śląskie niebo to autorski przepis Magdy Gessler. Kasler czyli peklowany, podwędzany schab wieprzowy w sosie z suszonym jabłkiem, śliwką sechlońską, kozim mlekiem, gruboziarnistą solą, goździkami, lubczykiem, pomidorami i masłem zagęszczającym całą potrawę, okraszony szalonym, nieco abstrakcyjnym duchem Pani Magdy. Ludzie z niecierpliwością oczekiwali na jej przybycie, a następnie na skosztowanie potrawy wprost z jej rąk, no dobra nie oszukujmy! Całą potrawę przygotował sztab kucharzy i pomagających im uczniów technikum hotelarskiego. Nasz telewizyjna gwiazda przybyła by dodać to coś od siebie oraz specyficzną aurę jaką sobą daje. Zrobiła show, wymownie rzuciła masłem do wielkiej patelni ogłaszając sukces owej potrawy. Szczerze mówią mnie osobiście nie przypadło do gustu Śląskie Niebo, nie mówię że  było nie dobre, bo dobre było świadczyły o tym miny ludzi starszego pokolenia, ja jednak nie przepadam za takimi smakami. Kasler sam w sobie potęga, sos nie mój gust. Jednego nie można odebrać organizatorce Magdzie Gessler odwaliła kawał dobrej roboty, targi uważam za udane i niezwykle ciekawe, pełne tajemniczych produktów regionalnych. Oprócz tego poprzez swoja ekscentryczność sprawiła, że wielka patelnia nabrała jeszcze więcej mocy i każdy z niecierpliwością czekał by spróbować Śląskiego Nieba. Można ją lubić lub nie, uważać że dobrze gotuje lub nie ale z całą pewnością powoli krok po kroku dąży do tego by w Polce jadło się dobrze, pachnąco i lokalnie.

Kulinarny weekend we Wrocławiu uważam za udany, wiele się nauczyłam i wiele nowych rzeczy spróbowałam. Polecam każdemu by choć raz miał okazje uczestniczyć w takiej imprezie. Jak mówi gwiazda Besos kochani!!

Opublikowane w Ciekawostki i otagowane: , , , .